„Arcydzieło na śmietniku” nie na śmietnik!

Czy „Arcydzieło na śmietniku” w reż. Grzegorza Warchoła w Teatrze Kwadrat jest arcydziełem? Na studiach kontrowersyjnie uczono mnie, że wystarczy spojrzeć na przedmiot jak na sztukę i to wystarczy, aby sztuką się stał. W spektaklu pada kilka mądrych zdań graniczących o miano aforyzmów – między innymi o tym, że sztuka ma podnosić na duchu, że dusza ma dzięki niej ulatywać. Moja dusza po raz kolejny poczuła ogromne ciepło w związku z kierunkiem, w którym zmierzają spektakle Teatru Kwadrat.

DSC_0065

„Arcydzieło na śmietniku” jest spotkaniem poważnego znawcy sztuki nowoczesnej Lionela (Grzegorz Wons) z mieszkającą w przyczepie, nieco rozchwianą emocjonalnie byłą barmanką Maude (Aleksandra Justa) posiadającą obraz. Czy kupiony za kilka dolarów w lumpeksie kawałek pomalowanego płótna faktycznie jest dziełem Jacksona Pollocka? Twórcy na tyle skutecznie wykreowali przedstawiony świat, że widz bez problemu wchodzi z bohaterami do przyczepy stając się świadkiem ich spotkania. Także obraz jest ogrywany na tyle skutecznie, że siedząca z dwóch stron publiczność ma szansę go zobaczyć. W kreacji postaci zdecydowanie większą paletę możliwości ma grająca Maude Aleksandra Justa. Jej postać chwyta się różnych możliwości, aby przekonać eksperta do swojej racji. Z jednej strony go uwodzi, z drugiej opowiada o utracie syna desperacko próbując wpłynąć na decyzję Lionela. Dodatkowo odchodząc ze stanowiska barmanki, zarekwirowała w ramach ekwiwalentu niemałą ilość whisky, którą chętnie dzieli się z gościem również próbując wpłynąć na jego ekspertyzę. Nie wiem w jakim stopniu Maude działa pod wpływem alkoholu, a na ile tylko udaje alkoholiczkę, by ukryć wyrachowane działanie. Lionel Grzegorza Wonsa jest zbudowany kontrastowo do Maude. To stateczna postać do pewnego momentu bardzo skromna w swojej emocjonalności. Pomimo szybko postawionej diagnozy, że obraz nie został namalowany przez Pollocka, zastanawiałam się, czy wynik ekspertyzy jest prawdą, czy cichym działaniem Lionela mającym coś innego na celu. Nieoczywiste elementy gry obojga aktorów spowodowały, że ich bohaterowie byli jeszcze bardziej interesujący. W przebiegu spotkania oboje pozdejmowali maski potwierdzając, że demon sztuki tkwi w każdym człowieku.

DSC_0052

Zastanawiam się czasem, co bym zmieniła w obejrzanym przedstawieniu. Tym razem myślę, że jeszcze nieco mocniej odróżniłabym bohaterów. Korzystając z potocznego języka – zdjęłabym z Grzegorza Wonsa kilka niepotrzebnych, mało naturalnych westchnień, które rzuciły mi się w oczy, zwróciłabym też uwagę na momenty wychodzenia z przyczepy – to widać, kiedy aktor wie, kiedy przez nie zaraz przejdzie, a kiedy nie. Bohater natomiast nie przewidzi, że zaraz np. zostanie zawołany przez bohaterkę w związku z czym się cofnie w progu. Prosiłabym w tym o więcej Lionela, a mniej Grzegorza.

Jeśli chodzi o postać tworzoną przez Aleksandrę Justę, dodałabym jeszcze szczypty szaleństwa. Chociaż, jak wspomniałam, nie do końca wiadomo, czy i ile promili może mieć w danej chwili Maude, tak nie ma wątpliwości, że kobieta zmaga się z problemem alkoholowym. Jak się zachowuje taka osoba? Jest rozdygotana, ma problemy z koncentracją. W pewnym momencie Maude chce zniszczyć obraz. Co czuje, jak zachowuje się morderca, który jest w szale? Niby skrajnie inna okoliczność, ale w całej sekwencji choreograficznej może warto dolać nieco oliwy do ognia. Zarówno pan Grzegorz, jak i pani Aleksandra do doskonali aktorzy i wiem, że drobne podkręcenie temperatury w obie strony nie zrobi ze sztuki farsy, a być może uwypukliłoby drogę, którą podąża relacja bohaterów. Z pozoru są zupełnie różni, a patrząc głębiej – sporo ich łączy.

DSC_0086

Podsumowując – warto obejrzeć „Arcydzieło na śmietniku”, bo na śmietnik się ono zdecydowanie nie nadaje. Zawsze dobrym powodem do zrobienia przedstawienia jest „historia oparta na faktach”. Tak jest też tym razem – w Kalifornii żyje Teri Horton, która od prawie 30 lat próbuje udowodnić, że posiada obraz namalowany przez Jacksona Pollocka. Spektakl w Teatrze Kwadrat ponadto niesie ze sobą mądre spostrzeżenia na temat związku szeroko pojętej sztuki z ludzką naturą. Zarówno ona, jak i człowiek kryje w sobie dużo więcej niż może się to powierzchownie wydawać. Całość podana w sugestywny, przejrzysty sposób zmuszający do refleksji, w którym nawet wtrącenia powszechnie uznawane za wulgarne nie są tandetnym sposobem na skoncentrowanie uwagi widza, lecz „wisienką na torcie”. Odpowiadając na postawione na początku pytanie – nie mi dociekać, gdzie leży granica między arcydziełem a dziełem. Jednak „Arcydzieło na śmietniku” jak najbardziej warto zobaczyć.

Obsada: Aleksandra Justa, Grzegorz Wons.

Najbliższe spektakle: mam nadzieję jak najprędzej 🙂

Więcej informacji i źródło zdjęć: http://www.teatrkwadrat.pl

Wersja audio:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s